facet-to-swinia blog

żona lekkich obyczajów

Ha! Powrot po paru latach nieobecnosci. Az sie lezka w oku kreci. Zalozylam ten blog majac prawie 18 lat. Krotko przed matura, mieszkajac jeszcze u rodzicow. Jak ja wtedy wpadlam na ten tytul bloga…Dzis mam 31 lat i jestem od ponad 2 lat mezatka. Od 7 lat w  zwiazku. Bylo i jest burzliwie, ale szczesliwie. Polaczyl nas przygodny seks, ktory kontynuujemy do dzis – wspolnie z innymi. Jest stabilizacja, ale z drugiej strony totalna Sodoma i Gomora. Czytelniku, gdybys wiedzial, uwierz mi, zaczerwienilbys sie po uszy. Moze bys mnie niecenzuralnie nazwal. Ale ja ZYJE i to na 100%. Zyje jak facet! cdn?

od kiedy zaczelam pisac tego bloga. Od 2009 mnie tu nie bylo. Zaraz wczytam sie w stare notki, jestem ciekawa moich wypocin w wieku 18 lat…Czy facet to swinia? Tak – ale my nie jestesmy lepsze ;) 

Czy to juz czwarty rok? Staly, stabilny zwiazek. Lapie sie coraz czesciej na myslach o tym, jak to bedzie w przyszlosci, to jest bardzo odlegla przyszlosc, ale wspolna…kiedys ograniczalam te mysli, wszystko bylo takie na piasku budowane, teraz klocimy sie o to, jak bedziemy wychowywac nasze dzieci. I jak beda mialy na imie. moj ukochany mezczyzna ma jeszcze troche opory przed tym, ale probuje go przekonac, ze jest lepszym panem niz ja pania domu:) tzn. jest swietnym kucharzem i odczuwa potrzebe robienia porzadkow. Teraz planujemy pierwszy porzadny wspolny urlop z prawdziwego zdarzenia. Macie jakies wskazowki? Jakies fajne malo znane miejsca? Ja marze o czyms typu splyw kajakowy…ale obawiam sie ze moj luby jest troche za wygodny…zobaczymy. dowiecie sie niedlugo:) prosze o rady:)

Zaczac biegac (kupilam juz sliczne buty do biegania)

Rzucic palenie

Zapomniec o wszystkich swiniach i ich niecnych sztuczkach

Bawcie sie dobrze…

Zakochałam się w nim…tańczyliśmy na jakiejś domowce… Objął mnie mocno w pasie. Muzyka była dosyć szybka. Przysuwał mnie i odsuwał od siebie. Kładłam dłonie na jego klacie…był świetnie zbudowany! Czuje te jego mięsnie pod palcami…brzuszek jak marzenie! Jeszcze nie wiedziałam, ze tego wieczoru poznam go jeszcze lepiej…Muzyka zwolniła. Tańczyliśmy teraz twarzą w twarz- on jest dosyć niski. Patrzyliśmy sobie w oczy, stykaliśmy się prawie nosami…Uśmiechał się tak słodko, mówiłem ci już, ze masz piękny uśmiech?- zapytał.
Ty masz jeszcze cudowniejszy, pomyślałam…Ujęłam jego głowę, przytuliłam się mocno, przywarłam całym ciałem do niego…Chciałam być jak najbliżej. Wtuliłam się w jego szyje, wciągałam mocno powietrze- czułam, jak cierpnie na nim skora…pachniał tak męsko. Aż uginały się pode mną kolana. Przesuwałam rękoma po jego muskularnych ramionach- chciałam, żeby trzymał mnie jak najmocniej. On trzymał ręce na moich biodrach, kołysał mną delikatnie w rytm muzyki. Głaskał mnie, czułam jak gładzi plecy…przechodziły mnie rozkoszne dreszcze…żałowałam, ze nie jesteśmy sami…

Ktoś wyłączył muzykę, impreza się chyba kończyła. Nie wiem, byłam pijana jego bliskością. Wyszliśmy objęci, patrzyliśmy sobie w oczy, milczeliśmy. Uśmiechaliśmy się tylko do siebie. Znowu gładził delikatnie moje biodro. Szliśmy wolno ulica, wokół cisza, o czwartej nad ranem nie ma ruchu. Nie śpieszyło nam się, rozkoszowaliśmy się po prostu sobą. Przechodziliśmy koło jego domu. Wtedy zapytał, czy wejdę na herbatę…

Weszliśmy do góry. Po raz pierwszy zobaczyłam jego mieszkanie. Chwile siedzieliśmy w kuchni, czekając aż woda się zagotuje. Rozczuliła mnie pusta lodówka…Przeszliśmy do pokoju. Usiedliśmy…Chciałabym się z tobą kochać…szepnęłam. Położyliśmy się na łóżku- przesuwał ręką po moim boku…było tylko przyciemnione światło. Patrzyliśmy sobie w oczy…samo jego spojrzenie zmiękczyło mnie jak wosk. Topiłam się…Pocałowałam jego usta…Ma takie duże, pięknie wykrojone…On nie odpowiedział, pozwalał mi szczypać jego wargi…nagle oddal pocałunek, poczułam jego język na moim…gdzieś w środku poczułam wielki ucisk- pożądałam go po jednym pocałunku bardziej niż niektórych po śmielszych pieszczotach.

Nie chciałam dłużej czekać. Zdjęłam bluzkę i stanik. Zaczęliśmy się całować. Mocno i szybko…Wirowało mi w głowie…czułam jego silne dłonie na plecach, brzuchu…Popchnęłam go, żeby się położył. Był już tez bez koszulki. Pochyliłam się, zaczęłam całować klatkę i umięśniony brzuch…przesuwałam po nim językiem…Schodziłam coraz niżej- rozpięłam szybko spodnie, ściągnęłam je z niego razem z majtkami. Zobaczyłam go…dużego, nabrzmiałego…przypadłam do niego i zaczęłam lizać, całować…On wziął trzon do ręki i nadstawił. Wzięłam go do buzi, zaczęłam ssąc mocno. On głaskał mnie po głowie druga ręką. Nie chciałam tak tego skończyć. Podniosłam się w końcu i usiadłam na nim okrakiem. Odsunęłam swoje majtki i zaczęłam go powoli wsuwać…On spojrzał na mnie- tak bez gumki? Chce tylko cię poczuć przez chwile słonko….odpowiedziałam. Poczułam jego rozkoszny kształt głęboko we mnie…Siedziałam tak chwilkę spokojnie…Delektowałam się jego wielkością we mnie. On masował delikatnie moje ciało, ściskał piersi…pochylałam się nad jego głową, pozwalałam mu je ssać. Kazał mi wstać i położyć się, niechętnie pozwoliłam mu się wysunąć. Położyłam się teraz na łóżku. On ściągnął mi majtki. Wstał na chwile po gumkę. W półmroku widziałam zarysy jego sylwetki- takiej męskiej, a z przodu sterczący drążek…Wrócił, uklęknął miedzy moimi kolanami…wsunął się szybko, ściskając mocno moje sutki…będąc już w środku brał je do buzi i mocno pieścił językiem…jęczałam cichutko, chciałam, żeby to trwało wiecznie. Co chwila wysuwał się i wkładał w moje rozgrzane wnętrze palec. Posuwał nim szybko, a ja wysuwałam biodra jak najbardziej do przodu. W końcu, gdy był po raz któryś we mnie…krzyknęłam z rozkoszy! Przyciskałam jego pośladki do siebie…jak najszybciej. Mogłabym płakać ze szczęścia…On wyszedł ze mnie, kazał uklęknąć na łóżku. Ściągnął gumkę i ukląkł za mną. Poczułam jak naciska od tylu. Chcesz do pupy? Zapytałam. Tak…Odwróciłam się i szybko naśliniłam go mocno…czułam na nim moja wilgoć, ale chciałam żeby był jak najbardziej mokry…Odwróciłam się, wzięłam go do ręki i wprowadziłam zdecydowanym ruchem. Po kilku pchnięciach opadł na łóżko…ja obok niego, czułam jego sok w środku…byłam nim wypełniona. Leżeliśmy zwróceni do siebie twarzami w promieniach wschodzącego słońca. Gładziłam go po twarzy…znowu ten uśmiech…mogłabym na niego patrzeć do końca świata…Zasnęliśmy objęci.

Mundialowa goraczka minela. Aktualny problem w zwiazku: moj ukochany zarzuca mi, ze „nie integruje sie ostatecznie w zycie jego rodziny”. Np. dzis wracaja jego rodzice z urlopu. Okazja do spotkania. Oczywiscie mial mi za zle, ze nie chce mi sie jechac na lotnisko. I on szuka w tym jakich ukrytych powodow. To, ze mi sie nie chce- nie wystarcza. Ja po prostu nie lubie jego rodzicow- to jego slowa. Ja ich lubie, ale nie czuje sie jeszcze na tyle z nimi zwiazana, zeby miec ochote na jakies cotygodniowe obiadki, w tygodniu grill, wypady na zakupy itd! Czy to jest juz normalne? Przeciez my nawet jeszcze razem nie mieszkamy!!! I ja nie jestem dosyc serdeczna i nie szukam blizszego kontaktu. Tzn. nie siedze na przyklad w kuchni z jego matka i nie wymieniam sie przepisami kuchennymi- to bylby dla niego idealny obrazek. Ale ja NIE UMIEM gotowac!

Chyba nigdy nie bede idealna synowa…

Jakis czas temu spotkalam w knajpie mojego ex. Od rozstania wlasciwie nie rozmawialismy. Bylo dosyc burzliwie i po paru przykrych slowach byl po prostu koniec. On mnie zauwazyl pierwszy. Oczywiscie po tak dlugim niewidzeniu, kiedy lzy juz oschly i nie mamy ze soba nic wiecej wspolnego, nawet bylo milo sie zobaczyc. Przysiadl sie do mnie na chwile, pierwsze pytania, co slychac, masz kogos…Taki wstepniak. Juz po pieciu minutach rozmowa zeszla na niego, tzn on ja tak pokierowal. Jak dawniej. Kiedys nazywalam to wielkim zaufaniem do mnie, teraz uwazam, ze palant zawsze myslal tylko o sobie, a mnie traktowal jak kozetke i emocjonalna skarbonke. Jak moze sie byly facet po 5 minutach towarzyskiej rozmowy zaczac zalic, opowiadac dalszy ciag perypetii rodzinnych (do ktorych zawsze mnie wciagal dawniej), czy myslal, ze nadal jestem ramieniem do wyplakania? Nie wiem, szybko sprowadzilam go na ziemie, mowiac, ze chetnie uslysze, co u niego, ale bez tych przykrych szczegolow. To przypadkowe spotkanie bylo gorzkie, z perspektywy czasu i naszej rozmowy widze jeszcze wyrazniej, ze w naszym zwiazku ja dawalam a on bral.

A teraz sprobuje odgonic zle mysli. Wlasnie przesluchuje nowa Sinead O´Connor!

Niemieckie ulice puste. Zadnych facetow. ok, nie w centrum, gdzie zbudowano na czas Mistrzostw arene z telebimem. tam tlumy. W radiu komentarz: stan meczu w polowie: 2:0 dla Niemiec. Jednoczesnie trwa mecz Polski z Kostaryka, ale on juz nie ma znaczenia. Chyba tylko dla kariery polskiego trenera.

Ukochanemu zdarzyl sie wypadek na rybach (na rybach- nie cierpie tego…sportu? hobby? raz, jeden jedyny raz dalam sie namowic i pojechalismy razem. przyroda, owszem lubie, stac kilka godzin i wlepiac wzrok w jakas zylke na wodzie, ktorej i tak nie widac…nie dla mnie. do tego wiatr pizdzil jak opetany. a ukochany nie chcial wracac, zanim nie zlowi chociaz jednej. jakos po czterech godzinach mu sie zdarzyla), wiec wracajac do sprawy, ukochany opowiada mi dzis z przejeciem przez telefon jak to zlapal ogroomna rybe i jak cos tam jej odkrawal (chyba glowe…) to sie cial nozem w palec, krwi bylo wiecej niz z samej ryby, az mieso wyszlo na wierzch, a dobil sie co najmniej do kosci…naturalnie strasznie bolalo. zeby uzmyslowic mi skale bolu, powiedzial, ze nawet glosno krzyknal. potem sie widzielismy, oczywiscie pierwsze co to chcialam obejrzec rane. ale nie moglam jej znalezc, bo ta jednocentymetrowa szramka to chyba nie moglo byc to…ale bylo. zachowalam sie calkiem powaznie, zapytalam, czy jeszcze boli (boli), obejrzalam z uwaga i pocieszalam, ze sie szybko zagoi. Biedaczek na pewno cierpial. Wiadomo, faceci sa bardziej wrazliwi na bol…

A teraz zaciskam kciuki i do jutrzejszego wieczora nie puszczam!

WM

Brak komentarzy

Akurat jestem w Niemczech. Nawet chcialam isc w srode do jakiejs knajpy obejrzec mecz, ale jakos po piatku nie mam ochoty…ale czerwono-biala koszulke zaloze…ostatnio denerwuja mnie te wszystkie dodatki w gazetach dla kobiet: krotki przewodnik futbolowy dla kobiet, co kobieta powinna wiedziec o pilce itd, jakbysmy byly nierozwiniete. jak ktos sie interesuje to i tak wie, a jak nie, to istoty i tak nie pojmie bo i po co…ja sie interesuje umiarkowanie. tyle, ze tutaj to troche obowiazek panstwowy- szal mundialowy obowiazuje, a jego oznaki widac na ulicach wyrazniej, niz bozonarodzeniowy kicz w okresie poczatek listopada- koniec stycznia…pozdrawiam fanow polskiej druzyny. czekajmy na pierwsza bramke…


  • RSS